Urlop bloga oraz Konkurs z dr.Fresher – Kulinarne wspomnienia z wakacji

Już za kilka godzin wsiadam w pociąg i jadę na krótki urlop od 15-go do 22-go sierpnia. Raz w roku każdemu z nas należy się  zmiana otoczenia.

Jedziemy nad Jezioro Bionowo (woj.zachodniopomorskie), w tamtym roku też tam byliśmy z synem, nie chciało się wracać:)

(na zdjęciu mój syn niespełna 2 latek wtedy)

Wielu z was pewnie już wróciło z wyjazdów a niektórzy może jak ja dopiero wyruszają:)

Podzielcie się smakami które wam umiliły okres wakacyjny, a jeśli nie wyjeżdżaliście napiszcie jakie potrawy właśnie latem goszczą u was w domu.

Każdy z was może udzielić jednej odpowiedzi która ma zawierać krótką relację z pojedynczego posiłku z opisem (nie koniecznie przepisem) potrawy.

Nagrodą w konkursie jest Torebka termiczna FRESZER OSLO blue w przyjemnym kolorze niebieskim. Idealna do przenoszenia pojemników na jedzenie. Wymiary 15cm x 9cm x 25cm … więcej

Posiadam również torbę termiczną właśnie od Dr.Fresher od około roku i jestem bardzo zadowolona z jej funkcjonalności. Latem donoszę zimne lody do domu, a zimą mężowi donosiłam ciepły posiłek do pracy.

Będzie mi miło jeśli polubisz profil na FB dr.Fresher https://www.facebook.com/swiezenadluzej ale nie jest to wymogiem w konkursie.

FRESZER OSLO blue

Parę słów od producenta nagrody:

Torby termiczne drFresher są z dumą szyte w Polsce z materiałów wyprodukowanych w Unii Europejskiej !

Torby termiczne drFresher zostały zaprojektowane z myślą o osobach jedzących swoje posiłki poza domem. Dzięki torbom termicznym drFresher dłużej zachowasz optymalną temperaturę posiłków oraz przeniesiesz je w higienicznych warunkach. Są one idealne dla Ciebie do pracy, dla dziecka do szkoły oraz kiedy jesteś dłużej poza domem i chcesz uniknąć kupowania przypadkowych i nie zawsze zdrowych przekąsek.
Dzięki swojej trójwarstwowej budowie, torby drFresher sprawią, że to co w nich przenosisz nie zamoczy się, nie pobrudzi oraz dłużej pozostanie w optymalnej temperaturze – w cieple lub w chłodzie, w zależności od Twoich potrzeb.
Więcej informacji o torbach uzyskasz na http://drfresher.com
Lubie to! http://facebook.com/swiezenadluzej

FRESZER OSLO blue

Regulamin konkursu „Konkurs z dr.Fresher: Kulinarne wspomnienia z wakacji”:

1. Konkurs organizuje autorka bloga conaobiad.wordpress.com
2. Zadanie konkursowe polega na opisaniu letniej potrawy oraz krótkiej relacji w jakich okolicznościach została podana.
3. Każdy uczestnik może dodać jedną odpowiedź
4. Spośród nadesłanych prac Organizator wybierze 1 laureata który otrzyma nagrodę w postaci: Torby termicznej FRESZER OSLO blue marki drFresher
5. Okres trwania konkursu od 15-go do 22-go sierpnia 2012r.
6. Lista laureatów zostanie podana do dnia 27-go sierpnia 2012r na stronie conaobiad.wordpress.com
7. Nagrody zostaną wysłane laureatom w terminie 30 dni od ogłoszenia
wyników konkursu.
8. Nie istnieje możliwość zamiany nagród na wartość pieniężną.
11. Dane osobowe przekazane Organizatorowi przez uczestników konkursu
będą przez niego przetwarzane wyłącznie w celu i zakresie niezbędnym
dla realizacji konkursu tj. wyłonienia laureatów oraz doręczenia
nagród. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, jednak ich
niepodanie uniemożliwia otrzymanie nagrody. Każdy uczestnik konkursu
posiada prawo wglądu do swoich danych osobowych oraz do ich
poprawiania. Dane osobowe będą przetwarzane zgodnie z przepisami
ustawy z dnia 29 sierpnia 1997r. o ochronie danych osobowych (j.t.:
Dz.U. z 2002r. Nr 101, poz. 926 z późn. zm.)

14 thoughts on “Urlop bloga oraz Konkurs z dr.Fresher – Kulinarne wspomnienia z wakacji

  1. Jeśli jestem pierwsza to milo mi bardzo.
    Jestem obecnie na kempingu i moje posiłki przez dwa tygodnie wyglądały mniej więcej tak:
    mięsko z grilla, właśnie skończyliśmy teraz jeść mielone kotlety z grilla z grillowaną bułką a do tego grillowany czosnek…rewelacja….tyle czosnku co teraz przez te dwa tygodnie nie zjadłam nigdy a do tego nie ma tego przykrego zapachu.
    Do tego wszystkiego miź pomidorów: żółte, czerwone, malinowe, paprykowe i lampka dobrego wina albo kufelek piwa.
    Czasami były szaszłyki albo ryba z grilla a kiedy indziej grillowany schab czy cukinia, a jeszcze grillowane ziemniaki w folii z masełkiem….miodek na podniebienie, a jak był grillowany pstrąg z cytrynka i koperkiem to ślina mi ciekła do pasa.
    Tyle zdrowego żarełka juz dawno nie jadłam, bez tłuszczu, a tylko w sosie własnym.
    Tak to było prawie przez dwa tygodnie bo urlop mój właśnie dobiega końca a relację zdaję z nad jeziora ślesińskiego we środę 15..08.
    Pozdrawiam serdecznie i życze Tobie Krysiu i współuczestnikom równie udanego urlopu:-)
    Pozdrawiam
    Dorota Owczarek

  2. W tym roku najbardziej wakacyjny posiłek zjadłam w Budapeszcie. Był to paprykarz z kurczaka z kluseczkami i kieliszek czerwonego wina z Egeru. Pogoda była przepiękna, siedzieliśmy z mężem w ogródku restauracji przy Dunaju, w pewnym momencie wyszedł trzyosobowy zespół grający i zaczął przygrywanie gościom od nieśmiertelnego walca „Nad pięknym modrym Dunajem”. Zadziałała magia chwili, zamówiłam kolejny kieliszek wina i posiedzieliśmy tam jeszcze kilkadziesiąt minut gapiąc się na Dunaj, rozkoszując się pogodą i miłą muzyczką. W trakcie całego pobytu na Węgrzech jadłam zdecydowanie smaczniejsze rzeczy, ale to właśnie ta kolacja i to miejsce przychodzi mi na myśl jako pierwsze gdy myślę o moich wakacjach w kontekście kulinarnym.

  3. A ja na swój długo wyczekiwany urlop wybieram się dopiero dziś :) Wrócę w piątek, więc konkurs będzie już zakończony, a na miejscu nie będę mieć dostępu do Internetu, stąd też postanowiłam, że podzielę się moim oczekiwaniami teraz, a za 6 dni zdam relację jak było w rzeczywistości :)
    o 21.12 wsiadam do pociągu i wyruszam nad morze, podróż ma trwać 14h, więc na miejscu będę dopiero po godzinie 12.. Od początku tego roku stałam się wielką fanatyczką ryb, dawniej jadałam tylko zwykłe śledzie, ewentualnie robiłam zwykły filet z mintaja w panierce :) Obecnie preferuje bardziej wyszukane kąski, przygotowane w oryginalny sposób :) Dlatego też nie mogę się już doczekać jak nad morzem co dzień będę chodzić na rybne obiady :) Już postanowiłam ze swoim chłopakiem, że na obiad będą tylko rybki, żadnych mięs. Bardzo chcę spróbować flądry i sandacza których do tej pory nigdy nie jadłam, a relację zdam za kilka dni, mam nadzieję że wszystko będzie pyszne :)

  4. Moim najbardziej niezapomnianym posiłkiem wakacyjnym był tajin z baraniny z dodatkiem różnych warzyw, takich jak: pomidory, cebula, papryka (chciałam zaznaczyć, że na co dzień nie jadam mięsa – tylko filet z kurczaka). Tajin to danie przygotowane w stożkowym glinianym naczyniu – mięso przygotowywane jest podczas bardzo długiego duszenia na wolnym ogniu – wówczas przechodzi wszystkimi aromatami. Do tego dania w osobnych miseczkach podany był bardzo ostry sos, bulion na podobiznę naszego rosołu oraz cebulka z rodzynkami i chlebek hercha.
    Na deser zamówiłam sobie „numer 4”:) Gdy kelner przyniósł mi moje zamówienie to muszę przyznać, że oczy wyszły mi z orbity – gdyż na talerzu znajdowało się 6 rodzajów ciasteczek po około 5-7 sztuk (jak dla mnie to na jakieś 2-3 tygodnie by wystarczyło):)
    Całość posiłku uzupełniona była przepysznym czerwonym winem:)
    Naprawdę był to dla mnie niezapomniany i przepyszny posiłek, który przesiąknięty był kolorem przeróżnych smaków i aromatów, które nawet ciężko opisać:))

  5. Witam!
    Ja niestety wakacje spędziłam na gotowaniu obiadów bo ludzi od tytoniu trzeba było nakarmić :)
    Marzy mi się taki wyjazd,wystarczyłby weekendowy bym odpoczęła od garów,bo szczerze to czasem nawet nie jem bo już jestem taka obwąchana potrawami…
    Latem lubię i oczekiwałabym na tym krótkim wypadzie dań z grilla…uwielbiam,rodzinka także!
    Chętnie widziałabym na grillu pstrąga z dużą ilością kopru do tego masełko,przyprawy,cytryna,cebula,poza tym nie obyło by się pieczarek nadziewanych serem lazur i czosnkiem,bez oscypków i żurawiny…oraz szaszłyki wszelkiej maści – mięsne,warzywne i owocowe,ach..do tego piwo z lemoniadą a w chłodniejsze wieczory czerwone wino…oj trzeba z mężem pogadać i gdzieś wyskoczyć bo już naprawdę potrzebuję psychicznie odpocząć,pozdrawiam wszystkich i życzę jeszcze trochę ciepłych dni :* Sylwia Włodarska

  6. Hmm, posiłek wakacyjny, może „odsprzedam” fajny sposób na karkówkę z grilla, ale bez grilla, czyli do przygotowania w domu. Ostatnim moim odkryciem było połączenie szybkowaru i patelni grillowej.
    Mięso (ok. 1,5kg) kroimy w plastry i bez przypraw wędrują do szybkowaru na godzinkę. Potem wyciągamy delikatnie plastry i posypujemy przyprawami i na patelnię grillową i podsmażamy. Wychodzi „przynajmniej dla mnie” jak z grilla.
    A te kawałki karkówki, które się za mocno rozpadną w szybkowarze wystarczy doprawić, np warzywkiem i odparować – i mamy obiad na następny dzień.
    Oczywiście jeszcze jakiś ziemniaczek i surówka do kompletu ;-)

  7. Typowo wakacyjną potrawą w moim domu jest deser – sernik na zimno. Jedliśmy go chociażby dzisiaj :) Jak zawsze kolorowy, owocowy i orzeźwiający. I jednocześnie bardzo prosty, bo wystarczy zrobić po jednej kolorowej galaretce do talerza, pokroić w kosteczkę, połaczone zalać słodkim serkiem też z galaretką w środką i cieszyć się smakiem. Dobrze jest go jeszcze ubrać w maliny albo jagody, ale i tak najlepsze były z truskawkami!
    Taki słodki deser nie jest zbyt ciężki, ani sycący, ale wygląda jak wakacje i od dziecka tylko z wakacjami mi się kojarzy. Szkoda tylko, że nie można go przewozić, bo zaraz się roztapia…

  8. To opowieść sprzed kilkunastu lat ale najbardziej wakacyjna i najbardziej obiadowa jaka mi się przytrafiła, jest autentyczna:

    Będąc młodą harcerką, na swoim pierwszym obozie wędrownym mieliśmy taką grę po lesie – odnajdywać punkty w różnych punktach lasu i wykonywać zadania na nich opisane. Jako że pierwszy raz dziecko z miasta wybrało się na wycieczki po lesie razem z koleżanką zgubiłyśmy się… kompletnie nie mogłyśmy znaleźć drogi i zaczęłyśmy panikować, żadna z nas nie miała telefonu a po kilkugodzinnym błądzeniu byłyśmy strasznie zmęczone i zaczynało się ściemniać. Byłyśmy przerażone, głodne, strasznie chciało się nam pić bo upał niemiłosierny. Przycupnęłyśmy przy drzewku, i chciałyśmy chwile odpocząć – byłyśmy takie głodne że zaczęłyśmy sobie wyobrażać co byśmy zjadły… ja miałam ogromną ochotę na gotowane młode ziemniaki z koperkiem, do tego kalafior gotowany na parze z bułką tartą i masłem oraz boczniaki zrobione w panierce jak do schabowych, i mizeria z ogórków – najbardziej letni obiad jaki sobie wymarzyłam w tym momencie…

    Trochę przysnęłyśmy i w pewnym momencie obudził nas potężny dźwięk pociągu – okazało się, że w ciemnościach nie zauważyłyśmy skarpy z torami a niedaleko naszego obozu było miasteczko z dworcem – poszłyśmy wzdłuż torów do miasteczka, które okazało się być bardzo blisko a drogę do obozu już znałyśmy – do obozu dotarłyśmy ok.1 w nocy – nasi opiekunowie już wezwali policję i straż żeby zorganizować poszukiwania ale na szczęście się odnalazłyśmy…

    Zadzwoniłam do mojej mamy, która spanikowana czekała na wieści i nie mówiłam wcale o tym jak się bałam, czy że to było straszne ale o tym jak bardzo byłam głodna i zjadłabym taki wymarzony obiad z boczniakami…

    po powrocie z obozu czekał na mnie właśnie taki obiad!

    :) do boczniaków do dzisiaj mam taki sentyment :)

  9. Letnią potrawą, którą będę wspominała ze smakiem możliwe, że do końca życia był chłodnik z botwinki, z rzodkiewką podany przez moją teściową. Dlaczego był on dla mnie tak wyjątkowy? Może zacznę od tego, że rodziców mojego chłopaka, poznałam dopiero po ponad roku naszego związku (jakiś miesiąc temu). Chyba każdy, kto miał poznać swoich przyszłych teściów wie, jaki stres temu towarzyszy (szczególnie, gdy ze swoją drugą połówką jest się już dość długo). Do jego rodziców pojechaliśmy na weekend. Ja, cała zestresowana, weszłam do domu, zostałam przedstawiona swoim możliwe, że przyszłym rodzicom i od razu zostałam „zaproszona” na obiad. Rodzina mojego chłopaka pochodzi ze wschodu, więc i potrawy jakie goszczą na ich stole są dość specyficzne i czasem inne niż tradycyjne dania polskie. I tego się obawiałam. Teściowa postawiła na stół ogromną wazę z jakąś różową zupą. Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy to „o nie.. będzie klapa..”. Jestem strasznym niejadkiem i mam swoje jakby wytyczone ścieżki, jeżeli chodzi o jedzenie. No, ale dość niegrzeczne byłoby, gdybym odmówiła chociażby spróbowania posiłku, nad którym mama mojego chłopaka stała pewnie długo. Nałożyłam sobie chochelkę, spróbowałam i masz! Chłodnik od tamtej pory stał się moją ulubioną, letnią zupą. Głupio było mi prosić o dokładkę, dlatego zjadłam, to co nałożyłam. Poprosiłam tylko chłopaka, aby zabrał do nas do domu słoiczek tej zupy :) i aby teściowa zdradziła mi kiedyś przepis, bo chciałabym sama zacząć robić tak pyszny chłodnik, którego wcześniej nie znałam :).

  10. Smak lata…
    Zaczyna się w czerwcu, kiedy pierwsze truskawki są na wagę złota- delikatnie zrywane i przekazywane osobie, którą kocham. Ja moją pierwszą truskawkę wręczyłam mojemu Mężczyźnie. Był zachwycony!
    Kiedy truskawek jest już bardzo dużo, a rabarbar osiąga piękny, różowo- zielony kolor, nadchodzi pora na ciasta z wykorzystaniem tych czerwcowych darów natury. Słodka, miękka, gorąca truskawka i kwaskowaty, mięciutki rabarbar zatopione w słodkim, waniliowym cieście. Czego chcieć więcej? Najbliższych, z którymi można się dzielić tym przepysznym wypiekiem.
    Zaraz po truskawkach, już w lipcu pojawia się pyszny, zdrowy, zielony kabaczek. Smakuje genialnie w połączeniu z cebulką i własnoręcznie zrobionym przecierem pomidorowym. Takie proste, letnie leczo jest idealnym dodatkiem do mięs oraz świetnie się sprawdza w pojedynkę.
    Sierpień to miesiąc dojrzałych, mięsistych, czerwonych pomidorów. Te malinowe, aromatyczne warzywa (a może owoce?) idealnie orzeźwiają w duszne, letnie dni. W połączeniu z bazylią i makaronem są lekkim i smacznym daniem.
    Zapomniałam… Jeszcze ogórki:) Ze śmietaną i czosnkiem jako tzatziki do grillowanej karkówki, zmiksowane z mrożonymi truskawkami jako orzeźwiający napój, czy małosolne- lekki dodatek do obiadu.
    Lato to moja ulubiona pora roku. Obfituje w świeże owoce i warzywa, które potrafią swoim smakiem namalować uśmiech na twarzach osób kosztujących tych naturalnych pyszności:)

  11. Być w Zakopanem i nie skosztować oscypka, to jak być nad morzem i nie przywieźć do domu piasku w butach…
    Z każdym przejechanym kilometrem widziałam je coraz wyraźniej. Drogi stawały się bardziej kręte, a powietrze rozrzedzone. Już przy pierwszych wzniesieniach wiedziałam, że pewne rzeczy pozostają niezmienne mimo upływu czasu, przetasowań w trendach kulinarnych i zasięgu macek Unii Europejskiej. Wiedziałam też, że będę musiała się sporo nagimnastykować, by skutecznie spalić te wszystkie smakowite kalorie, które w siebie wepchnę. A wepchnę na pewno, bo już pierwsze straganiki góralskie kusiły, by zatrzymać samochód i obkupić się pachnącymi, rumianymi oscypkami…
    W Zakopanem wszędzie unosił się zapach dymu z maleńkich przydomowych wędzarni, a Krupówki były po brzegi wypchane maleńkimi drewnianymi przewoźnymi straganikami, pełnymi złotych serków. Kiedyś tylko tu można było się nimi delektować, co sprawiało, że jedzenie ich dawało tę charakterystyczną przyjemność. Dziś, choć można je kupić niemal w każdym sklepie, tylko tu tak intensywnie skrzypią pod zębami, tylko w górach pachną tak cudownie i są tak soczyste, że nie można się powstrzymać przed zjedzeniem kolejnej porcji…
    Wieki nie byłam w górach, tych prawdziwych, skalistych, wysokich, pachnących wilgotnymi lasami, szumiących wartkimi strumykami i soczyście zielonymi smrekami. Dlaczego tak długo wydawało mi się, że wolę nadmorskie lenistwo… Nawet spory pęcherz na palcu nie był zbyt bolesny, bo wspaniałe widoki rekompensowały wszystko, a po całym dniu na świeżym powietrzu nic tak dobrze nie smakowało jak szybki grill. Zapach dymu i cicho szemrzący strumyk w pobliżu pensjonatu, w którym się zatrzymaliśmy działał na mnie jak studnio odnowy, kosmetyczka, fryzjer, Spa i psychoterapia razem wzięte. Gdy gospodyni przyniosła nam na półmisku świeże oscypki, moje zmysły oszalały… Takich oscypków jeszcze nie jadłam, choć nigdy od nich nie stronię. Delektowałam się niczym najwykwintniejszymi potrawami, a najwspanialsze były z grilla, z prawdziwą, gęstą konfiturą z żurawiny…

  12. Niestety wakacje spędzamy w domu, a będąc w domu pichci się wszystko :) Ale najbardziej w wakacje lubię robić pierogi :) Zagniatanie ciasta i jego zapach mi służy :) moja córcia też pomaga, uwielbia takie zadania :) W lecie pierogi są najlepsze, z serem , z farszem ( mięso i kapusta ) , z truskawkami, jabłkami, jagodami, poziomkami, a teraz ze śliwkami :) a do tego polane śmietaną , nie ma nic lepszego i pyszniejszego. Smacznie i zdrowo :)Polecam bo warto :)

  13. Danie które w te wakacje przyprawiło mnie o dreszcze to… tarta czekoladowa… miał to być zwykły deser a przemienił się w podróż w nieznane :) zrobiłam ciasto, naszykowałam czekolade, pokroiłam gruszki. Tare włożyłam do piekarnika by wszystko się zapiekło i już wtedy gdy z piekarnika dochodził ten słodki zapach wiedziałam, że to będzie coś wyjątkowego. Gdy już ją wyjełam odczekałam żeby przestygła i niezważając na późną wieczorną godzinę skoztowałam swojego wypieku… nogi się podemną ugieły a smak czeklady połączony ze śmietankową nutą ciasta zawładną moim sercem. Jak się później dowiedziałam nie tylko moim. Rano gdy wstałąm nie było połowy, więc smakował wszystkim domownikom :) To było niezwykłe:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s